Wyzwanie #2 trwa i trwa… a ukulele ledwo gra.

dav

Cześć wszystkim!

Dzisiaj niedziela, więc czas na kolejnego posta. Myślę powoli, żeby coś zmienić w moim blogowaniu, ale jeszcze tego nie sprecyzowałam…

Przejdźmy może do wyzwania. Ostatni tydzień przede mną! Zaczynam się odrobinę stresować. Jestem na etapie nauki płynnego przechodzenia między akordami. Staram się jeszcze nie gubić rytmu, co niestety okazuje się niemałym wyzwaniem : )

Szczerze mówiąc to nie wiem co mogłabym jeszcze opisać, ponieważ nic więcej się nie dzieje. Doszłam do wniosku, że to wyzwanie jest zbyt długie. Sama nie mogę się doczekać aż się skończy, ponieważ chciałabym już zacząć robić coś innego. Myślę, że trzeba będzie trochę inaczej organizować czas realizacji takich wyzwań. Wydaje mi się, że lepszym pomysłem byłoby rozłożenie nauki gry na ukulele na etapy. Przykładowo dać sobie tydzień na opanowanie bicia i to koniec jednej z części wyzwania. Następny tydzień to nauka dwóch akordów i płynne przechodzenie między nimi. Po tygodniu znów podsumowanie. Byłoby szybciej widać efekty i lepiej można byłoby to opisać.

Ale! Dopiero zaczynam moją przygodę z blogowaniem i ciężko mi wszystko przewidzieć. Po prostu inna forma realizacji wyzwań wydaje mi się bardziej dynamiczna.

dav

Poza tym zastanawiam się czy nie wrzucać tutaj, od czasu do czasu, postów ze swoimi przemyśleniami. Nie wiem do końca jakby to miało wyglądać… Może posty z wyzwaniami co niedzielę, a w międzyczasie jakieś moje przemyślenia życiowo-śródtygodniowe…

Zastanowię się nad tym : )

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Psa!

dzień psa

Reklamy

12 thoughts on “Wyzwanie #2 trwa i trwa… a ukulele ledwo gra.”

  1. Nie zniechęcaj się, nawet jak nie jesteś zadowolona z efektów. Podjęłaś się ambitnego wyzwania, długo trwa bo zupełnie inaczej byłoby jakbyś wcześniej „na czymkolwiek” brzdąkała (Guitar Hero to zupełnie inna bajka 🙂 )

    PS: Fajny pieseł 🙂 Widzę foresto… skuteczny drobiazg, ale mimo wszystko trzeba trochę uważać – mojego czworonoga odkąd ją nosi kleszcze się nie łapią, ale czasem przywleka do domu takie „wędrujące”. Tak więc zawsze profilaktycznie i tak go przeglądam.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Mój pies ma już drugi raz foresto. W zeszyłm roku działało genialnie. Ani jednego kleszcza. W tym jak do tej pory też dobrze, chociaż pcheł się nie możemy pozbyć : /

    A co do wyzwanie to zobaczymy jak mi pójdzie… Jak nie wyjdzie to mówi się trudno. I tak jestem z siebie zadowolona, że w ogóle udało mi się zrobić coś w tym kierunku! : )

    Polubienie

  3. Bo foresto rzeczywiście skuteczne jest na kleszcze, – mój pies też ostatniego wgryzionego kleszcza miał ze 3 lata temu. Niestety dalej od czasu o czasu przynosi jakiś wędrujących pasażerów na gapę co jest o tyle niewesołe iż raz taki osobnik przelazł na kota. A wyciąganie kleszcza kotu to już prawdziwa batalia była i skończyło się u veta bo trzy osoby nie dały rady, tak się rzucał 🙂
    W kwestii pcheł to ciężka sprawa i bardzo nierówna walka. Często trzeba przeprowadzić kompleksową pacyfikację w mieszkaniu np. znajomi którzy mieli podobny problem zostali zmuszeni do wywalenia „psiego” fotela (rozkręcenie, rozebranie i „wykarcherowanie” elementów nie przyniosło rezultatów)

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ekspresowo – może Cię zainteresuje:
    Przez wakacje w każdy piątek w radiowej Trójce będzie muzyczna audycja Pietruchy (g. 22-23). Dziś była pierwsza = 100% ukulele i myślę że następne będą podobne.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s